Czy wiesz, że większość groźnych chorób, takich jak rak piersi, astma, lub niepłodność i wiele wiele innych bardzo często spowodowane są właśnie substancjami, które zawarte są w naszym jedzeniu?
CZY WARTO TAK SIĘ TRUĆ?
Oczywiście, że nie. Pojawia się jednak pytanie: co robić w takim razie? Przecież jedzenie eko jest zazwyczaj kilka razy droższe niż zwykłe jedzenie!
-Warto się najpierw zastanowić, jak bardzo cenimy swoje zdrowie. Jeżeli o mnie chodzi, dla mnie zdrowie jest najważniejszą rzeczą w moim życiu, z tego powodu nie kalkuluję pieniędzy, które wydaję na zdrowe jedzenie, gdyż znam jego dobry wpływ na mój organizm.
Pamiętajmy,jednak, żeby nie popadać w skrajność. Nie musimy wydawać kroci na zdrowe jedzenie. Wystarczy po prostu wybierać zdrowsze zamienniki, lub po prostu postawić na gotowanie samemu.
*zamieńmy zupy w proszku na zupy gotowane przez nas samych (nie jest to trudna czynność)
*zamieńmy owoce kupowane w supermarketach sprowadzane z Hiszpanii lub innych części świata na nasze, polskie. Teraz mamy jesień- idealna pora na jabłka, śliwki, gruszki i inne pyszne owoce, które nie potrzebują hiszpańskiego słońca, by rosnąć :)
*zamieńmy słodycze kupowane ( nie wmówicie mi, że batony musli są zdrowe :D) na słodycze przygotowywane przez nas samych, np. ciasteczka owsiane, czy ciasto marchewkowe
*w miarę możliwości unikajmy nabiału, czyli jogurtów, mleka, śmietan, i innych mlecznych produktów kupowanych w sklepach. Tak jak napisałam ostatnio, nie wiemy ile tak naprawdę jest mleka w mleku, a jest go raczej mało :) Jeżeli natomiast mamy możliwość (której pozostaje mi tylko pozazdrościć :) ) i dostęp do produktów mlecznych wiadomego pochodzenia, korzystajmy z niej ile wlezie.
*chyba nie muszę wspominać o różnych niesamowicie kalorycznych ,,przekąskach", które w składzie mają prawie całą tablicę Mendelejewa. Eliminując chipsy, żelki, ciastka (paczkowane), orzeszki w skorupkach, FAST FOODY, słone paluszki itp sprawiamy OGROMNĄ przysługę sobie i swojemu organizmowi.
Temat chemii w jedzeniu jest tematem rzeką- gdybym mogła, napisałabym o nim jeszcze drugie tyle i więcej :) Jeżeli kogoś zaciekawił- zapraszam na maila (iamafanx@gmail.com). Bardzo polecam również książkę P. Julity Bator (o tym samym tytule, który sprytnie sobie pożyczyłam do posta :), jeżeli chcemy sie przekonać o tym, co tak naprawdę jemy. Nie ukrywam- książka niesie za sobą wiele zaskoczeń, serdecznie polecam.


